Spoko Morocco

Może zabrzmi to trochę przewrotnie, ale nie ma w tym żadnej ironii. To wideo pokazuje, co lubię w Maroku najbardziej, za czym tęsknię i do czego wracam w marzeniach najczęściej. Maroko trzeba umieć kochać. Nie każdy potrafi... i nie ma w tym nic złego. Podobnie jak ja nigdy nie polubię czupurnej i najeżonej nowoczesności Europy. Polska jest krajem absurdów. Maroko - krajem mega-absurdów. I to właśnie najbardziej w nim kocham! Z rozrzewnieniem wspominam woźnicę wsadzającego głowę pod ogon popierdującego konia, żeby podpalić papierosa. Robi mi się miękko w dołku, kiedy przypomnę sobie zadowoloną minę Husajna, gdy zapytałyśmy go o toaletę, a on nam wskazał horyzont na pustyni :) Chciałabym znów poobijać się jak worek kartofli w czasie jazdy na drewnianej platformie i znowu poczuć ten ból. Tęsknię za tanim żarciem w obskurnych knajpach. Za gumowatymi ślimakami, które - jak się potem okazało - wcale nie są takim rarytasem za jakie je brałam. Ludzie nie jedzą ślimaków dlatego że je lubią, ale dlatego że są tanie. Tęsknię za zgubionymi przez osły plackami łajna. Za uciętymi głowami wielbłądów złowrogo spoglądającymi z półek w mięsnym suku. Tęsknię...